… wszystko w same kratki.
Czeka mnie jutro jednodniowa ciężka podróż.
Taka piękna pogoda a ja muszę się tłuc pociągiem od 5 rano.
A na miejscu może być różnie. Wzloty bądź upadki. I zapewne to drugie przy takim niewyspaniu. A mi się marzy ukwiecenie balkoniku, piwko, coś pysznego ciepłego do jedzenia. „Życie jest nowelą” hahaha

… mieć Cię już z głowy.
Koniec z przyspieszonym oddechem.
Koniec z ucieczkami na potajemne rozmowy, które nie były ważne.
Koniec z wyczekiwaniem do drugiej w nocy.
Koniec z bezsennością i porannymi mdłościami.
Koniec z oszukiwaniem i udawaniem pięknej lub bestii.
Koniec z gangreną przy mojej lewej nodze.
Koniec z pustym śmiechem.
Koniec z bezdźwięcznymi słowami.
Koniec z Tobą we mnie.
Fu.

… ludzie mogą Cię mieć w d… .
Można się na przykład rozchorować. Tylko kilka dni wyjętych a masz „przyjaciela” z głowy. Właściwie chyba w ogóle go nie miałeś.
Można na przykład wyłączyć telefon, bo nie ma przecież innych dróg kontaktu – nieprawdaż?
Można na przykład powiedzieć co spieprzył i czego się pragnęło a przyjaciel tego nie zauważył. Teraz omija Cię szerokim łukiem.
Starczyło tylko chwila nierozwagi.
I to są właściwie powiewy przyjaźni, która nigdy nie istniała, bo po prostu nie ma jej na świecie. Są tylko własne potrzeby, które pod przykrywką tej wymienionej powyżej, spełniamy. Jakie to obłudne, jakie to powszechne.

Tyle razy za Tobą szłam a Ty mnie nie zauważałeś.
Tylko spod oka patrzyłeś czy idę.
Ni to zachwyt, ni pogarda. Ot tak, spode łba,
szukałeś swojego odbicia w moich oczach.
Ale tylko jeden raz spuściłam Cię ze schodów, już było za późno.
Było to jak zrzucenie kamienia z serca. Jak odcięcie kuli u nogi.
Boże jak mi było wtedy lekko.

Nowy wiersz tu

Dłonie Cię zdradzą. Gdy nie wyciągniesz ich z pomocą.
Wzrok mnie nie oszuka. Gdy odpędzać się będziesz od mych słów.
Ucho mnie nie zwiedzie. Gdy usłyszę śmiech z za pleców.
Złość miłości nie ustąpi. Krzyk w rozpacz i niemoc się przemieni.
A Ty dalej będziesz błądził, zamiast w twarz powiedzieć.
Nie jesteś mą jedyną, ani nie zostanę Twoim przyjacielem.

… jak niewiele mają wspólnego w naszym świecie.
Ale jeśli tylko byście widzieli kogoś, kto tak mocno pragnie.
Tak dziko zatapia się w śmierdzącym cebulą kebabie,
czy nie przyszły by Wam do oczu łzy?

To jest krótki opis mojej dzisiejszej przygody.

On robi Ci krzywdę codziennie. Masz go dosyć. Tak bardzo go nienawidzisz i masz litry żalu. Ale czy nie napływają Ci łzy do oczu, gdy widzisz jak je upragniony posiłek? Jak cieszy się jak dziecko, jak jest wtedy szczęśliwy, bezbronny i po prostu ludzki.
Czy jesteś w stanie go wtedy zranić przechodząc nawet na drugi koniec autobusu?
Chronisz siebie przed smrodem, robisz przykrość, odsuwasz się w trakcie chwili szczęścia.
I tak naprawdę wtedy cisną się łzy nad naszym człowieczeństwem.
Jak realność byłaby prosta gdyby nie nadmiar wszystkiego.
Człowiekowi powinno starczyć:
jedzenie, picie i ktoś bliski.

PS. Nie mogę skrzywdzić jedzącego, ale dziś to zrobiłam w obronie swoich nozdrzy. Uciekam od człowieczeństwa.

Poskarżyłam się wczoraj na „uporczywie znikający punkt”.
Gdy się przybliża, mrowi całe ciało.
Gdy się oddala, ciało stygnie.
Wańka wstańka, rozwidlenie uczuć.
Aż dojdzie do histerii.
I co wtedy?

… egoizm a Egoizm.
Czym się różni?
Sercem na dłoni.
Chlebem w potrzebie.
Skromnością w chwili,
Z pewnością w sobie.
Dbaniem o miłość
ogólną i swoją.
Bez kradzieży innym
co się nie należy.

Spychaniem na krawędź
swoich przyjaciół.
Poszukując ich w biedzie,
gdy ręce opadają.
Nie patrząc na błędy,
krocząc rubasznie,
po szczyt samotności …
nieprawdaż? ….

… i nic.
Dlaczego teksty, które piszę nie mogę wykorzystać w swoich melodiach?
Buuuu, ale mnie to denerwuje….
Zero inwencji pod nuty, a jak coś wymyślę, to uważam, że to kiła i mogiła.
Masakra, albo masakryja. Nawet ten wpis jest bez sensu.